16 rzeczy, których mogłeś nie wiedzieć o Davidzie Lynchu

Bardzo prawdopodobne jest, że natknąłeś się na jakąś produkcję Davida Lyncha i jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, że Ci się spodobała. Teraz masz niepowtarzalną okazję dowiedzieć się o nim kilku ciekawostek, którymi będziesz mógł błysnąć w towarzystwie.

  1. Jest również muzykiem…

Znamy i kochamy jego filmy, ale to nie jedyna dziedzina sztuki, w której próbował (i dalej próbuje) swoich sił. Lynch skomponował masę muzyki oraz wydał dwie płyty solowe, z czego ostatnia („The Big Dream”) ukazała się jeszcze w tym roku i zebrała całkiem niezłe recenzje. Wikipedia twierdzi, że dłubał łącznie przy ośmiu albumach. Próbki jego muzycznych umiejętności możesz zasmakować poniżej – moim zdaniem radzi sobie całkiem nieźle.

  1. … i malarzem

Jak przystało na prawdziwego humanistę, Lynch potrafi władać także pędzlem. Gdy szedł na studia, właśnie z zawodem malarza wiązał swoją przyszłość. Jego prace nie odbiegają klimatem od produkcji filmowych, a niechęć do używania kolorów uwydatnia to wrażenie. Jako swojego mentora wskazuje Francisa Bacona.

  1. Nie chce tłumaczyć, o co mu chodziło

Cechą charakterystyczną dla Lyncha jako reżysera jest jego niechęć do wyjaśniania, co chciał przekazać w swoich filmach. Gdy pewnego razu przyjaciel zapytał go, o czym jest „Dzikość serca”, ten odpowiedział, że „jest o godzinie i czterdziestu pięciu minutach”.

  1. Uwielbia kaczki i wnętrzności kotów

David Lynch deklaruje swoje uwielbienie do kaczek, przede wszystkim za ich „bogate w detale oczy”. Lubi też koty, ale za co innego. Podczas kręcenia „Głowy do wycierania” dokonał sekcji jednego futrzaka i zbadał dokładnie jego wnętrzności. Odkrył, że ich faktura jest obrzydliwa i piękna zarazem… cokolwiek ma to znaczyć.

  1. Znajdziesz go w kreskówce Setha McFarlane’a

Użyczył głosu barmanowi o imieniu Gus w kreskówce „The Cleveland Show” Setha McFarlane’a, którą najprościej można opisać jako „Family Guy o czarnych”. Co ciekawe, zachowanie i wygląd postaci także przywodzą na myśl amerykańskiego reżysera.

  1. Tworzy od najmłodszych lat

Gdy Lynch był małym chłopcem, bardzo dużo rysował i malował. Najczęstszym tematem jego prac była… wojna, a jeśli mamy być dokładni – karabiny maszynowe. Browning M1917 to podobno jego ulubiony model.

  1. Kręci także spoty reklamowe

Spod jego ręki wyszło ponad dwadzieścia reklam telewizyjnych, utrzymanych w surrealistycznej (a jakże!) stylistyce. Moim zdaniem jednymi z fajniejszych są te nagrane na potrzeby konsoli PlayStation 2. Swoją drogą, jestem ciekaw jaki stosunek ma Lynch do gier wideo w ogóle…

  1. Uprawia medytację transcendentalną

David nie jest jedyną ikoną popkultury, która zafascynowała się medytacją transcendentalną (że wspomnę tylko o Beatlesach), ale prawdopodobnie jako jedyny zadeklarował chęć zebrania 7 miliardów dolarów, które następnie miałby przeznaczyć na powołanie do życia uniwersytetów poświęconych nauczaniu tajników tej sztuki. Ponadto napisał na jej temat książkę.

  1. Istnieje kawa sygnowana jego nazwiskiem

Lynch znany jest z zamiłowania do kawy, które nieraz przenosił na bohaterów swoich historii („Damn fine cup of coffee!”). Posiada nawet własną linię kawy organicznej o nazwie „David Lynch Signature Cup”. Jeśli wierzyć internetowym opiniom, jest naprawdę niezła.

  1. George Lucas poprosił go, aby wyreżyserował „Gwiezdne Wojny”

A dokładniej chodzi o trzecią część starej trylogii, czyli „Powrót Jedi”. David odmówił. W zbiorze wywiadów pt. „Lynch on Lynch”, mistrz kinowego surrealizmu wskazał jako powód fakt, że nie przepada za fantastyką naukową, ale niedługo potem i tak stanął za kamerą przy produkcji „Diuny”.

  1. Dorabiał jako pogodynka…

Przez jakiś czas regularnie publikował na swoim kanale YouTube specyficzne prognozy pogody z Los Angeles. Kanał zniknął, ale przecież w sieci nic nie ginie. :)

  1. … i roznosił gazety

Tym razem już na serio – podczas pięcioletniej pracy nad „Głową do wycierania” w latach siedemdziesiątych, Lynch ledwo wiązał koniec z końcem. Aby zarobić na produkcję swojego pełnometrażowego debiutu, roznosił „Wall Street Journal”. Nieraz zdarzało się, że z powodu pracy musiał przerywać zdjęcia. Pewnego dnia jego ojciec i brat próbowali przekonać go do znalezienia normalnej fuchy, która zagwarantowałaby stabilność finansową mu i jego rodzinie. Ciekawe, jak wyglądałoby życie Lyncha, gdyby ich posłuchał i porzucił reżyserowanie. :)

  1. Zapina koszulę do końca

W jednym wywiadzie zdradził, że zawsze zapina wszystkie guziki swojej koszuli, ponieważ w innym wypadku czuje się „zbyt narażony”. Na co? Nie wiem.

  1. Wynajduje dzieci-potwory

Do tej pory nie zdradził, w jaki sposób powstało dziecko z „Głowy do wycierania”. Argumentuje, że odtajnianie takich rzeczy zabiera sporo przyjemności z oglądania filmu, więc w wywiadach ogranicza się tylko do komentarzy typu „urodziło się gdzieś nieopodal”. Krytycy spekulują, że Spike to w rzeczywistości owczy płód, ale jak jest naprawdę pewnie już się nie dowiemy. Tajemnicy nie znają nawet osoby pracujące na planie, ponieważ Lynch kazał im zasłaniać oczy.

  1. Ogląda od początku do końca

Pierwsze wydania DVD „Mullholland Drive” i „Inland Empire” nie posiadają opcji wyboru scen. Stało się tak na prośbę Lyncha – uważa on, że filmy powinniśmy oglądać od początku do końca. Z tego co wiem, później zaniechał już narzucania widzom sposobu, w jaki mają pochłaniać jego produkcje.

  1. Nigdy nie mógł zrealizować jednego filmu

„Ronnie Rocket” to stary, niedokończony projekt Lyncha, na który nigdy nie mógł uzyskać funduszy. Miał opowiadać o detektywie z jedną nogą, który poszukiwał przejścia do innego wymiaru. Na jego drodze staliby władający elektrycznością „Ludzie-pączki”.