Home

Internetowe narzędzia kulturalnego człowieka

Subiektywna lista portali i aplikacji internetowych, które pomogą wycisnąć więcej z pochłanianej przez Ciebie kultury.

Po co i dlaczego?

Mam takie swoje małe, internetowe zboczenie – muszę mieć spożywaną kulturę gdzieś zarejestrowaną i ładnie posegregowaną. Zawsze po skończeniu gry czy książki lub obejrzeniu filmu muszę wystawić ocenę, zapoznać się z recenzjami i opiniami, a czasami skomentować i powymądrzać się. Ponadto cały czas włączony jest u mnie scrobbler i zdarza mi się gapić jak tuman na statystyki na Last.fm – zarówno swoje jak i znajomych.

Podejrzewam, że wszystko to wzięło się od mojej skłonności do rywalizacji i miłości do gier wideo. Ale co ja właściwie z tego mam?

  1. Tego typu usługi najczęściej oferują systemy rekomendacji, które generowane są na podstawie tego, co już poznaliśmy.
  2. Mnóstwo fajnych rzeczy podpatruję u znajomych.
  3. Śledzę jak ewoluuje mój gust.
  4. Mam dostęp do obszernej bazy danych i realnych statystyk popularności.
  5. Kontakt z bogatą społecznością i tworzoną przez nich bazą recenzji i opinii.

Internetowych narzędzi kulturalnego człowieka jest mnóstwo, ale które wybrać?

Muzyka

Po pierwsze Spotify, które niedawno wystartowało w Polsce i cały czas zyskuje na popularności. Oferuje dostęp do bogatej biblioteki legalnej muzyki za którą płacić właściwie nie musimy, przy czym za każde odsłuchanie kilka groszy wpada do portfela wytwórni. Nie jestem pewien, ile czasu taki system pociągnie, ale korzystajmy póki możemy! Społeczność działa tutaj na podobnej zasadzie, co na Twitterze – możemy obserwować naszych znajomych, wykonawców, a także playlisty i interesujące aplikacje.

Jeśli chodzi o ogarnianie nowych płyt to Spotify sprawdza się w  tej roli idealnie. Chcesz być na bieżąco z dobrą muzyką? Dodaj do zakładek aplikację Pitchforka i co jakiś czas zaglądaj do „Best New Albums”. :) Bardzo wygodne rozwiązanie.

Od kilku dni Spotify posiada też własny system rekomendacji, ale musiałbym go dłużej przetestować, by wyrobić sobie opinię.

Po drugie Last.fm. Aplikacja rejestruje słuchaną przez Ciebie muzykę (czyli scrobbluje) i tworzy automatyczne rankingi, które widoczne są na Twoim profilu. Jest ponadto świetnym katalogiem przeszłych i przyszłych koncertów, wykonawców, piosenek i albumów. Rekomendacje działają kiepsko, ale coś tam da się z nich wyłuskać. W zamierzchłych czasach działało w Polsce także radio Last.fm, ale zniknęło ze względu na problemy natury prawnej. Nie szkodzi – Spotify i tak sprawuje się w tej roli o wiele lepiej. :)

Po trzecie MusicBrainz – gdyby były Ci potrzebne naprawdę szczegółowe dane. Na tę chwilę jest to chyba najlepsza baza informacji o muzyce w ogóle, bardzo pomocna przy tagowaniu posiadanych na dysku plików MP3.

I po czwarte Discogs – strona nastawiona przede wszystkim na miłośników wydawnictw płytowych, zarówno winyli jak i CD. Katalog płyt (bardzo dokładne informacje na temat poszczególnych edycji + zdjęcia), giełda i możliwość pochwalenia się swoją płytoteką.

Wiele osób bardzo chwali sobie Rate Your Music, ale ja nigdy nie mogłem przemóc się do wystawiania ocen poszczególnym płytom w określonej skali. Uważam, że odbieranie muzyki jest dużo bardziej subiektywne niż jakiejkolwiek innej dziedziny sztuki i słabo sprawdza się to w zestawieniu z gwiazdeczkami i plusikami.

Książki

Kilka rodzimych portali dla miłośników literatury wybiło się u nas, ale dla mnie niedoścignionym wzorem pozostanie na zawsze zagraniczne Goodreads. Obszerna baza danych (sprzężona z Amazonem i Facebookiem) to niewątpliwy plus, ale głównym atutem tej strony jest społeczność. Recenzje użytkowników to często perełki i przez te kilka lat użytkowania nabyłem do nich stuprocentowego zaufania.

Co jeszcze? Możliwość tworzenia list (np. „najbardziej przereklamowane książki”), stawianie sobie wyzwań („przeczytaj 30 książek w rok”) i schludny, elegancki wygląd. Minusem dla niektórych będzie na pewno brak języka polskiego. Kompletnie nie sprawdzają się też automatycznie generowane rekomendacje – do poprawki.

Filmy

Filmweb, czyli polski portal o filmach, serialach i ludziach kina, który zajmuje pod względem wielkości bazy danych drugie (!) miejsce na świecie i o którym zapewne już słyszałeś. Uczucia co do niego mam mieszane. Z jednej strony jest ładny, ma fajną aplikację mobilną, konkursy i przede wszystkim jest chyba najbardziej znaną w naszym kraju usługą ze wszystkich wymienionych w tym tekście. Ostatni atut niesie za sobą spory minus, bo komentarze i opinie pod filmami i newsami stoją na żenująco niskim poziomie. Nie zjeżdżaj na sam dół, a będzie dobrze. 😉 Denerwująca bywa także moderacja, która odrzuca zgłoszenia do bazy z głupich powodów.

Na Filmwebie można też oznaczać gry, ale jest to tylko dodatek z którego sam nie korzystam. Ich katalog pozostawia zresztą wiele do życzenia.

A co z IMDB – największą bazą filmową na świecie? Ostatni raz zaglądałem tam spory czas temu i z tego co widzę, z dobrego portalu ewoluował w jeszcze lepszy. Ale co z tego, skoro na Filmwebie mam masę znajomych, a osoby z kontem na IMDB mogę policzyć na palcach jednej ręki?

Gry

Skoro nie Filmweb, to gdzie oznaczać zaliczone gry? Jakiś czas temu fajnie prosperowało Playfire, ale twórcy zepsuli ten portal przez ukierunkowanie go stricte na zdobywanie osiągnięć i nowe konsole, całkowicie olewając systemy retro.

Przerzuciłem się więc na Backloggery. Portal jest bardzo minimalistyczny i ciężko mówić o jakiejkolwiek społeczności, ale w śledzeniu ukończonych gier sprawdza się znakomicie. :) Jego podstawowe zadanie to zwrócenie Twojej uwagi na szpile, które już posiadasz, ale których jeszcze nie ukończyłeś. Jak na mój gust zbyt wiele rzeczy trzeba wpisywać tutaj manualnie, a w Polsce słyszała o nim tylko garstka osób. Niemniej polecam!

That’s all, folks

Jest tego oczywiście znacznie więcej, ale wymieniłem przede wszystkim te usługi, których sam używam lub używałem.

Korzystaj z tych narzędzi, ale nie zapominaj, że statystyki, wykresy, liczniki i oceny to sprawa drugorzędna,  a najważniejsze jest czerpać z kultury przyjemność. To nic, że nie scrobbluje. 😉

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Mój wymarzony ogród

Piękny dom to nie wszystko. Jeżeli nasz dom sprawia niesamowite wrażenie, dobrze by było, gdyby również jego otoczenie dopełniało obrazu całości. Dlatego porządnie o to zadbałem.

W końcu – dom to miejsce, w którym spędzę resztę mojego całego życia, a że lubię otaczać się pięknymi rzeczami, powinien być dopracowany w najmniejszych szczegółach. Od zawsze w głowie miałem pewien plan, projekt można rzec mojego ogrodu. Zawsze przed oczami miałem altankę, w której mógłbym spędzać z rodziną przyjemne popołudnia i wieczory. Koniecznie ogród moich marzeń musiał posiadać żywopłot – równie przycięty, idealnie zaprojektowany, wysoki – tak, by uzyskać jak najwięcej prywatności, na ile jest to tylko możliwe.

Moja żona życzyła sobie miejsce, w którym mogłaby sadzić swoje ulubione kwiatki. Ja z kolei preferowałem rozsadzenie w rozsądnych odległościach trochę świerków, bo ich żywiczny zapach przyjemnie kojarzył mi się już od dziecka. Wspólnymi siłami udało nam się dojść do pełnego porozumienia – żonie został wyznaczony odpowiedni kącik na te jej kwiatuszki, a ja mogłem rozsadzić swoje świerki tuż przy żywopłocie.

Plan i projekt był, pomysły na zrealizowanie naszego marzenia również – ale co dalej? Przyznam, że nigdy nie miałem do czynienia z ogrodnictwem. Uzgodniliśmy z żoną koszt, jaki mogliśmy przeznaczyć na założenie naszego ogrodu – mieścił się w racjonalnym dla nas budżecie – a następnie szukając wykonawcy wpisałem w Google zakładanie ogrodów Łódź. Przyznam szczerze, wybór profesjonalistów w tej dziedzinie mały nie był. Naprawdę było w czym wybierać. Zdecydowaliśmy się na zawodowców o najlepszej opinii zbudowanej na podstawie komentarzy internetowych użytkowników. I to był świetny wybór! W bardzo krótkim czasie założyli nam ogród, dokładnie taki, o jakim marzyliśmy od dawna, przy czym zmieściliśmy się w zamierzonym na ten cel budżecie!

Teraz, zwłaszcza wieczorami, kocham mój ogród. Uwielbiam wspólny czas spędzony z rodziną w naszej cudownej altance. Zapach żywicy, tak przeze mnie kojarzony ze świeżością działa na mnie relaksująco. Moja żona jest szczęśliwa, bo ma swój kącik, gdzie posadziła swoje kwiatki – muszę przyznać – bardzo kolorowe i bardzo pachnące. Żyć nie umierać!